Menu

Steppenwolf's Diary

Zbiór moich przemyśleń, psychoterapia przez pisanie.

Warto przebaczyć

wolf1982

wahadlowiec

Nienawiść i złość to mieszanka ciekłego wodoru i tlenu, wyniesie Cię na orbitę, ale dalej na tym paliwie nie polecisz. Przebaczenie i akceptacja to cicha praca reaktora jądrowego, dzięki któremu dostaniesz się na granice układu słonecznego. 

Złość i nienawiść to proste emocje, pojawiają się w nas instynktownie, przebaczenie i akceptacja świata, siebie i innych wymaga od nas pracy. Jak można pokochać kogoś kto nas skrzywdził i nawet nie przeprosił, może już nie może przeprosić bo go nie ma na tym świecie. Negatywne emocje są jak alkohol, papierosy, narkotyki, sięgamy po nie bo to najprostsza metoda odreagowania. Takie emocje pielęgnowane przez kolejne lata są niszczące dla nas samych, przebaczenie to trudna praca, boimy się jej, odrzucamy, w ogóle nie przychodzi nam do głowy dlaczego mielibyśmy komuś odpuścić jeśli ten ktoś wcześniej nie odpuścił nam, dlaczego mamy się pogodzić z przeszłością, skoro sama myśl o niej wywołuje u nas atak strachu i złości.

Może warto dla siebie, nienawiść nas zniewoli, tylko przebaczenie i akceptacja dadzą nam ostatecznie wolność, wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale nie ma innej drogi, jeśli sami nie chcemy stać się zgorzkniałymi, pełnymi pretensji do świat ludźmi, którzy snują bajki o tym jacy byliby wspaniali gdyby tylko można było zmienić przeszłość.

Często boję się, że jeśli komuś odpuszczę to będę frajerem, osobą, która dała się wykorzystać. Czy ważne co pomyśli o nas druga osoba? Oczywiście nie, ważne jest co my sami  sobie pomyślimy, czy nasze odpuszczenie będziemy postrzegać jako akt słabości, czy akt siły? A czy osoba, która uważa nas za frajera, sama potrafiłaby odpuścić w podobnej sytuacji. I nie chodzi mi tutaj o sytuację w której odpuszczamy ponieważ nie mamy innej opcji działania, mam na myśli sytuację w której dobrowolnie, świadomie decydujemy się na to, że z czegoś rezygnujemy. Takie sytuacje zdarzają się ciągle w życiu, ktoś zajmuje nasze miejsce parkingowe z uśmiechem na ustach wpychając się przed nas, kelner w restauracji jest niemiły, nasz szef jest zły, sąsiad wierci dziurę w ścianie o 22:00. 

Czasem po prostu nie warto, dla własnego dobrego samopoczucia walczyć z drobnostkami dnia codziennego i później przez resztę dnia odczuwać złe emocje. Nie wiem jak dużo czasu spędziłem na frustracji z powodu tego, że świat nie jest taki jakbym chciał żeby był, że jakiś bliski mi człowiek powinien zachować się inaczej, zadzwonić kiedy jest mi źle, pomyśleć o mnie, inaczej zadziałać. 

Pamiętam gdy kiedyś zwierzyłem się przyjacielowi i oczekiwałem od niego wielkiego wsparcia, stworzyłem sobie w głowie całą historię na temat tego jak on powinien zareagować, ale zamiast tego wszystkiego dostałem kilka praktycznych wskazówek i "miśka" na dowidzenia, czułem się źle, bo oczekiwałem czegoś innego, reakcji, która byłaby zgodna z tym co sobie sam wymyśliłem. Popadałem we frustrację, myśląc, czy ten facet to mój przyjaciel czy ja go obchodzę.

Moja frustracja spowodowana była tym, że mój przyjaciel nie wypełnił dokładnie planu jaki dla niego stworzyłem w swojej głowie. Czy to znaczy, że mnie zawiódł? Oczywiście, że nie, po prostu jest innym człowiekiem, ma nieco inną wrażliwość i nie jest robotem który działa według napisanego przeze mnie programu. 

Źródłem frustracji były moje nierealne oczekiwania, a on być może dał mi wówczas wszystko co miał, wszystko na co było go stać i dla niego to było bardzo dużo. 

A na koniec fajny kawałek:

"It doesn't matter what we do, where we are going to. We can stick around and see this night through"

© Steppenwolf's Diary
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci